wtorek, 24 marca 2015

24

Poza tym, że jestem beznadziejnym artystą i żenującym blogerem, jestem też podobnej klasy modelką. 15. marca 2015 odbyła się sesja z udziałem moim i S. Fotografowała Alensandra Burska.



Kilka wybranych zdjęć można obejrzeć na blogu w zakładce Wybryk i przyjaciele -> tutaj <- lub na stronie Aleksandra Burska - photography & visual arts.




sobota, 21 marca 2015

23

Siedzę na łóżku i patrzę na biurko. Najebał na nim niemiłosiernie – elektronika, kartony, ubrania, narzędzia; w różnych proporcjach i przypadkowym rozmieszczeniu.  Czekam, aż komputer ożyje. Photoshop skutecznie to utrudnia, próbuje zatrzymać moje narzędzie pracy (i straty czasu) w irytującej śpiączce. W tle Rage Against The Machine. Moja rage wobec mojej machine niepokojąco rośnie. Już nic nie zrobię produktywnego, bo jestem wkurwiona na zmulony soft, a na myśl o tym, że teraz znowu coś ma się uruchomić albo aktualizować, robi mi się niedobrze i mam ochotę okropnie zawyć. Dodatkowy 1GB RAMu załatwiłby sprawę, od półtora roku nie mogę go kupić. Jakoś, w walce o miejsce na liście priorytetów wydatkowych, zwyciężają chleb i czynsz.

Patrzę na to biurko z bezpiecznej odległości. Niepotrzebnie zapaliłam światło, teraz to widzę i mnie drażni. Elektronika, lutownica, jakieś nieokreślone formy z nieokreślonych materiałów. Może wybuchnie, jeśli podejdę? Strzeli kwasem, gdy podejdę; a ja tę bluzkę jednak lubię.  Lepiej nie ryzykować. Jak wróci, westchnę kilka razy, podejmę około trzech prób bardziej lub mnie konstruktywnych, aby to posprzątał i ubiorę coś mniej lubianego za dwa dni, kiedy to, po prostu, posprzątam sama. To tak, na wypadek kwasu i wybuchów.

Sobota wieczór, dwudziesta trzecia trzynaście. Próbuję nauczyć się pisać. Sztuka nie tyle zapomniana, co skutecznie wyparta w procesie edukacji szkolnej. Na studiach do pisania nas zmuszali, zachęcali do myślenia, a potem tych bardziej myślących ukarali pracą licencjacką. Okazało się, że przy licencjacie myśleć i pisać już nie można było, trzeba było cytować za setką autorów , takich najlepiej z zeszłego stulecia; udowadniać, że ktoś już na to wpadł, więc tak jest. Wpadł na to tak ze trzydzieści razy na różnych szerokościach geograficznych. Chuj, że jeden o drugim pojęcia nie mając. Cytuj, przypisuj. Zawsze kojarzyło mi się to z udowadnianiem przed jakimś Wielkim Bratem, co za dobre wynagradza, a za złe i tak dalej; że kanapka jest z pomidorem nie dlatego, że kucharz tego pomidora umył, pokroił i położył, ale dlatego, że w czasach francuskiej rewolucji ulice kolor miały skórki tegoż, co jeden z drugim myślicielem opisali w tymże a tamtymże traktacie; chleb wypiekany jest w piecu, a w czasie wojny w piecach palono ludzi, co opisał taki a taki tu i tam, a teraz mamy dwudziesty pierwszy wiek, co wynika nie z, kurwa, kalendarza, ale z poezji dziewiętnastowiecznej przecież.

Z całym szacunkiem, pierdolę humanistykę.
Alma Mater z tej okazji zaczęła (oficjalnie) pierdolić mnie. Nareszcie się rozumiemy. 

czwartek, 22 stycznia 2015

22 Wybryk gotuje #4

Zupa cebulowa we francuskim stylu

  • kilka średnich cebul - białych, zwykłych; może być dodatkowo jedna słodka;
  • bulion wołowy (my użyliśmy bulionetki czy jak to się tam zwie, wyłącznie z braku czasu i przy ograniczonych funduszach);
  • szklanka białego wina (jakie macie);
  • wczorajsze bagietki (w zależności od przewidywanej porcji);
  • ser w kostce (my mamy mimolette i admiralski, ma być tak, jak lubicie) do starcia na tarce;
  • czosnek;
  • tymianek;
  • większa kostka masła;
Cebulę obrać i pokroić w paski-piórka. W garnku, na małym ogniu stopić masło - ostrożnie! Ja nie wrzucam od razu całego masła przeznaczonego do stopienia, tylko dokładam stopniowo, również, gdy w garnku jest już cebulka. Ba, właśnie - do masła wrzucić cebulkę. Szklić, mieszając. Tu trzeba mieć wyczucie, bo jak się przypali cebulę, to gorzknieje i wtedy wszystkie łzy, wylane przy jej obieraniu i krojeniu, na nic. Mocno doprawić tymiankiem.

Wlać do cebuli niepełną szklankę białego wina, dusić, aż prawie całkiem odparuje. Potem dolać bulion wołowy.  Trzymać na małym ogniu, aż składniki się delikatnie przegryzą - ok. 10 minut.

W międzyczasie pokroić bagietki po dwa razy na pół - z długości i z grubości. Nagrzać piekarnik. Zapiekanki posmarować masłem z czosnkiem, posypać serem. Ja posmarowałam je jeszcze przed posypaniem odrobiną przecieru pomidorowego, bo lubię, gdy obiad jest kolorowy. Piec ok. 10 minut (tak, by nie spalić, a były chrupiące). 



Zupę powinno się podpiec na koniec z serem, jednak my sobie darowaliśmy - dużo sera na grzankach. 

_______________________________________

Testowano na ludziach.


niedziela, 18 stycznia 2015

21 Wybryk gotuje #3

Kolorowe quasedillas z kurczakiem

- 4 placki tortilla/wrap pełnoziarniste lub naleśniki,
- pierś kurczaka,
- ok. poł żółtej papryki,
- 125g pomidorków koktajlowych, 
- kostka sera cheddar,
- rukiew,
- cebulka dymka,

Sosy:
Jogurtowy sos czosnkowy
- czosnek (w uznania),
- jogurt naturalny,
- łyżka majonezu,
- koperek,

Łagodna salsa jogurtowa
- sos salsa,
- jogurt naturalny,
- oregano,
- pieprz,

Upiec lub obsmażyć kurczaka (ja upiekłam w piekarniku bez tłuszczu) i poczekać, aż przestygnie. Zetrzeć ser, rozsypać równomiernie na placku. Warzywa umyć, pokroić drobno, a umytą rukiew poszatkować. Rozłożyć warzywa i kurczaka na placku z serem. Posypać ponownie serem, przykryć plackiem. Piec w piekarniku średnio rozgrzanym ok. 7-10 minut. Ostrożnie wyjąć, pokroić. Podawać z sosami.



Jest to łagodna wariacja meksykańskiego dania, gdyż nie przepadamy za bardzo pikantnym jedzeniem.
___________________________________________

Testowano na ludziach.
Smacznego.

środa, 14 stycznia 2015

20 Wybryk gotuje #2


Kurczak farfallini z warzywami

- makaron farfallini pełnoziarnisty,
- pierś z kurczaka,
- warzywa mrożone lub świeże: cukinia, papryka, fasolka szparagowa zielona,
- czosnek,
- sos sojowy jasny,
- łyżka miodu,
- cebula biała,
- zioła wg. smaku,
- sól i pieprz,
- łyżka oleju,
- ser ementaler.

Ugotować makaron tak, jak się lubi - my ugotowaliśmy al dente. Kurczaka posypać ziołami, podsmażyć w woku lub na patelni, dodać cebulkę i czosnek. Do woka (lub patelni) dodać pozostałe warzywa. Ogień powinien być malutki.

Odrobinę sosu sojowego rozrobić z łyżką miodu i dwoma-czterema łyżkami wody (i tak odparuje). Polać przygotowanym sosem zawartość woka (lub patelni). Doprawić. Na koniec porwać plasterki sera lub zetrzeć go troszkę, posypać, przemieszać.

Podałam ze świeżym szpinakiem i żurawiną, ale można z totalnie czym się chce.

Napój imbirowo-miodowy

- wielka łycha miodu,
- garnuszek przegotowanej wody,
- kilka plastrów cytryny/limonki,
- pół średniego korzenia imbiru,

Przegotowaną wodę rozrobić z miodem. Woda nie może być wrząca ani bardzo gorąca, ponieważ w wysokiej temperaturze miód traci swoje zdrowotne moce. Dodać cytrynę i/lub limonkę. Imbir obrać, zetrzeć na tarce, dodać do napoju. Długo mieszać, lekko podgrzać. Można podawać z miętą lub melisą, na ciepło lub zimno.


________

Testowano na ludziach.*


* Wszystkie swoje przepisy/pomysły kulinarne sprawdzam na moich mężczyznach w mieszkaniu.


19 Wybryk gotuje #1


Tosty z camembertem i żurawiną

- chleb tostowy,
- camembert naturalny,
- żurawina w słoiczku,
- szynka (wedle gustu),
- masło,

Składniki posypać ziołami wedle uznania, zapiec w opiekaczu. Podawać z sosem barbecue.

Tosty ze szpinakiem

- chleb tostowy,
- camembert naturalny LUB mimolette,
- szpinak młody świeży,
- ulubiona wędlina,
- papryka czerwona,
- masło,

Szpinak umyć, osuszyć. Pamiętajmy, że szpinak potrzebuje tłuszczu, aby jego składniki odżywcze na coś się człowiekowi przydały. Także bez masła ani rusz.

Zapiekać w opiekaczu, uważając, by się nie rozpadło. Aby uniknąć rozpadnięcia się kanapki, paprykę należy pokroić dość cienko, a szpinak "uklepać" między kromkami.


________

Testowano na ludziach.*


* Wszystkie swoje przepisy/pomysły kulinarne sprawdzam na moich mężczyznach w mieszkaniu.



sobota, 13 grudnia 2014

18

miłości nie ma
nigdy nie było i nie będzie między nami
jest tylko głód rąk i ust
poranne zamykanie za tobą drzwi


There's no love
it never was, it never will be 
there're only starving hands and lips
and in the morning - closing door after you leave