Pokazywanie postów oznaczonych etykietą recenzja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą recenzja. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 19 maja 2014

15: Siostry Miłosierdzia pod respiratorem


Siostry Miłosierdzia pod respiratorem

Krakowski koncert The Sisters Of Mercy, legendy rocka gotyckiego i bohaterów mojego dzieciństwa, przypominał słuchanie umierającej starej ciotki ogarniętej demencją, która po raz enty opowiada dobrze znaną historię. Znamy treść, ale szczegóły już trochę nie te, kolejność zdarzeń pomieszana, bohaterowie raz po raz zmieniają imiona, Zakopane nad morzem, Sukiennice w Poznaniu, oddech coraz cięższy i drzemka przed punktem kulminacyjnym. To najsmutniejsze skojarzenie, ale jednocześnie najlepsze, jakie przyszło mi do głowy, kiedy odbijając się od pogującej juwenaliowej braci starałam się ponazywać swoje odczucia i ogólny klimat koncertu. 

czwartek, 17 października 2013

3

Tekst Muzyka na koniec świata ukazał się na portalu Altergothic.pl 19. października 2012. 
 __________________________________________

Tracklista:
01. Аве (4:49)
02. Мортэм (4:54)
03. В Горе И Радости (3:59)
04. 1453 (4:10)
05. Карфаген (4:57)
06. Кровь Моя (3:39)
07. Кто Как Бог (3:24)
08. Огонь Небесный (2:42)
09. Страна Туманов (5:28)
10. Я Хочу (4:27)
11. Гуттаперчевый Мальчик (3:35)
12. Прошлое (5:12)
13. Последняя Пангея (4:46)







wtorek, 20 sierpnia 2013

1

Jeszcze wakacyjny Wybryk udekorowany zdjęciami z różnych serwisów (nie posiadam praw autorskich do tych zdjęć, ale skoro przedstawiają mnie i zostały zrobione bez mojej wyraźnej zgody, to krzywda się nikomu nie dzieje).

Pierwotnie tekst ukazał się tu.
  


Z roku na rok coraz mocniej odczuwam fakt, iż na Castle Party wybieram się z coraz bardziej niemuzycznych powodów. Na czas festiwalu małe, skutecznie ukryte w sercu Dolnego Śląska miasteczko, w którym diabeł mówi dobranoc, zamienia się w ostoję, upragniony azyl, gdzie raz do roku mogę poczuć się swobodnie i bezpiecznie. Zostawiam zmartwienia, zobowiązania, nieporozumienia i wszelką prozę codzienności gdzieś na warszawskim peronie, przemierzam ponad pół Polski po to, by na kilka dni stać się tak bardzo przebrana, że nie mogłabym mocniej być sobą.  Castle Party to nie tylko muzyczne wydarzenie i specyficzna atmosfera, z roku na rok coraz mniej egzotyczna (albo to ja już taka stara wyga festiwalowa jestem), ale też - a może przede wszystkim - cudowni ludzie, z których większością spotykam się raz w roku, czyli właśnie w Bolkowie. Imprezujemy, pozujemy do zdjęć, pijemy, śmiejemy się i dużo rozmawiamy, jak starzy dobrzy przyjaciele… cóż z tego, jeśli to nasze trzecie czy siódme w życiu spotkanie?

Właśnie w takim klimacie upłynęła mi dwudziesta edycja festiwalu: