sobota, 13 grudnia 2014

18

miłości nie ma
nigdy nie było i nie będzie między nami
jest tylko głód rąk i ust
poranne zamykanie za tobą drzwi


There's no love
it never was, it never will be 
there're only starving hands and lips
and in the morning - closing door after you leave


piątek, 28 listopada 2014

17

Zdarza się całkiem często, że uczniowie i słuchacze pytają: jak to powiedzieć?, a ja im zawsze odpowiadam tak samo: mądrze, a najlepiej mądrze i szybko. O ile to pierwsze, choć jakże problematyczne, może się wydawać nieco oczywiste, to drugie, choć z pozoru oczywiste, okazuje się problematyczne. Paplać szybko można długo, sztuką jest wbijać szpilki. Ostre, cieniutkie. I wbijać je trafnie. 

Oczywiście, przyznaję bez bicia, przyganiał kocioł garnkom. Ileż to razy miałam już ochotę coś napisać, czy powiedzieć, a palnęłam zwykłą brednię dla świętego spokoju... nie zliczę. Do dziś męczą mnie, i męczyć będą, okrutne myśli, jak to tu i tu, a wtedy a wtedy, można było to i to... no i co? Nic. Człek mądry cicho siedzi, ale i dziwić się nie ma co, że go nie słuchają. Nie słyszą. 

Udowodniono, że słuch stoi o wiele wyżej na drabinie istotności zmysłów, niźli wzrok. Odbiera się najpierw dźwięk, potem komunikat, jak się odbierze jeszcze jego treść, to już zupełnie świetnie. Moim zdaniem komunikat i treść nie zawsze idą w patrze, choć fantastycznie, jeśli im się zdarzy. Wtedy najlepiej, by docierały szybko, szczególnie, gdy komunikatem jest "je jedzże tego", a treścią "nie jedzże tego, bo marny los twój". Wtedy dźwięki, które wydamy, a na które składać się będzie podstawa z "nie jedzże tego" przewodzić będą treść o "marnym losie twoim". Tak samo jest z siłą argumentu, siłą przekonywania i siłą wszelkiej wypowiedzi w ogóle. Dźwięk, który transportuje komunikat i treść, jest siłą nie do przebicia. Troszkę zahaczamy tu o erystykę, ale jest jakaś prawda w tym, że najgłośniejsi, a durni, przebiją się ponad genialnych milczków.

Dlatego każdemu, kto chce słuchać, radzę, aby - niezależnie od języka - myśli i zamiary swe ubierali w zdania mądre i szybkie. Takie, które męczą po nocach, ale są skuteczne.

poniedziałek, 19 maja 2014

15: Siostry Miłosierdzia pod respiratorem


Siostry Miłosierdzia pod respiratorem

Krakowski koncert The Sisters Of Mercy, legendy rocka gotyckiego i bohaterów mojego dzieciństwa, przypominał słuchanie umierającej starej ciotki ogarniętej demencją, która po raz enty opowiada dobrze znaną historię. Znamy treść, ale szczegóły już trochę nie te, kolejność zdarzeń pomieszana, bohaterowie raz po raz zmieniają imiona, Zakopane nad morzem, Sukiennice w Poznaniu, oddech coraz cięższy i drzemka przed punktem kulminacyjnym. To najsmutniejsze skojarzenie, ale jednocześnie najlepsze, jakie przyszło mi do głowy, kiedy odbijając się od pogującej juwenaliowej braci starałam się ponazywać swoje odczucia i ogólny klimat koncertu. 

czwartek, 3 kwietnia 2014

14: "Potrafię tylko patrzeć i pragnąć".

01

Jest tylko strach. Paraliżujący, nieznośny. Przed odepchnięciem, przed lodowatym spojrzeniem, przed NIE powiedzianym tak mocno i zimno, że zapadam się w sobie. Niezależnie od tego, że jestem świadoma, ile ten strach może zniszczyć, jak wiele dobrego może się nigdy nie wydarzyć. Wiąże ręce, zdusza słowa w gardle, łamie kości, przybija głowę do poduszki. 
Potrafię tylko patrzeć i pragnąć. 

wtorek, 25 marca 2014

13

Czy pani wciąż pisze o teatrze? zapytano. Sformułowanie odpowiedzi w głowie zajęło mi chwilę, gdyż ciężko jest robić coś wciąż nie zauważywszy, że robiło się w ogóle. Pisałam prace roczne, pisałam prace semestralne, teksty na warsztatach, przekrojowe, biograficzne rysy, monografie, całkiem sporo analiz. Za każdym razem jak krew z nosa

sobota, 22 marca 2014

12

Jak schudnąć siedem kilogramów w półtora miesiąca: wpis instruktażowy.

Po pierwsze - (będąc zakompleksioną pierdołą) poznaj kogoś i daj się zauroczyć. 

Niby wiesz, czujesz, że wzięcie się za siebie wyjdzie prędzej na lepsze niż gorsze, ale ciągle coś. Wyjście na obiad z przyjacielem, a jak obiad... to i ciacho; po zajęciach przed pracą szybkie zajrzenie do KFC, fryty między wykładami, buła 24/7, karnetu na fitness, na który się nie ma czasu, nie ma za co kupić... i tak trwasz jako niezupgrade'owana wersja samego siebie. Nagle pojawia się ktoś, kto zainteresowany jest wejściem w interakcję z przedmiotem twoich największych kompleksów - innymi słowy chce miziać. Ty też chcesz. Problem? Umierasz ze wstydu już na samą myśl o zdjęciu bluzki. To bardzo skuteczny motywator dietetyczny. 

Po drugie - jak już się dasz zauroczyć, jedzenie samo zacznie być ciężką czynnością. 

W twoim brzuchu będzie za dużo motyli, kanapka się nie zmieści. Mój rekord to nie podołać serkowi Danio - jedynemu posiłkowi w ciągu dwóch dni. 

Po trzecie - spalaj więcej niż zjadasz. 

Lubisz kebsy? Wypoć kebsy. Proste. Będąc wciąż na etapie motyli w brzuchu nawet nie musisz wiele robić, gdyż na podtrzymywanie funkcji życiowych organizm zużywa zapewne więcej energii niż jesteś w stanie mu dostarczyć jednym umęczonym lub niedojedzonym serkiem.



Dziś weszłam w stare, nawet bardzo stare dżinsy. Jest światełko w tunelu i wydaje się nawet, że nie jest to nadjeżdżający pociąg. Zresztą... wiosna! Wiosna!